extranet poczta Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie

Studenci

Kontakt

Wyzsza Szkoła Technologii Informatycznych,
01-030 Warszawa, ul.Pawia 55
tel. (0-22) 536-54-83, (0-22) 536-54-84
fax (0-22) 536-54-64
e-mail: rekrutacja@vizja.net

Szybkie czytanie - prześcignąć Napoleona

Nauka szybkiego czytania jest jednym z elementów Szkoły Umiejętności - kursu technik pracy umysłowej i technik autoprezentacji organizowanego przez ArtLOOK Public Relations.

Napoleonowi wystarczył rzut oka na stronę, by wyłowić najważniejsze informacje. Musiał czytać ok. 5 000 słów, czyli ok. 10 stron tekstu na minutę. Podobną umiejętność posiadali Honoriusz Balzac i Ryszard Wagner. Ten ostatni szybko czytał ... nuty.

Umiejętność wymyśloną w Ameryce propagowali amerykańscy prezydenci. Franklin D. Roosevelt i John F. Kennedy byli jednymi z najszybszych czytelników wśród przywódców. Kennedy podczas kampanii wyborczej chwalił się swoją inteligencją i tym, że będąc „normalnym” czytelnikiem (czytał wtedy 284 słowa na minutę) postanowił zwiększyć swoją prędkość czytania co najmniej do 1 000 słów. Wypracował sobie umiejętność szybkiego czytania sam, ale na kursy posłał już całą wyższą kadrę administracji Stanów Zjednoczonych. W tej chwili metody szybkiego czytania są tam elementem podstawowej szkolnej edukacji.

Z czasów całkiem nam współczesnych „czytelniczą rakietą” jest podobno Leszek Balcerowicz. Jego znajomi twierdzą, że czyta ok. 1000 słów na minutę. Nie kończył żadnych kursów, nauczył się sam - podobnie jak języka angielskiego.

Tomasz Raczek próbował nauczyć się zajęciach. Chciał czytać więcej w krótszym czasie. Kiedy jednak okazało się, że ta metoda nie służy do poznawania literatury piękniej, a jedynie do pracy z tekstem i przyswajania informacji, szybko się zniechęcił.

Rzeczywiście, szybkie czytanie nie bardzo pozwala delektować się pięknym słownictwem, czy wyszukaną formą tekstu. Służy raczej do szybkiego wyszukiwania w tekście potrzebnych nam informacji, do przyswojenia dużej wiedzy w krótkim czasie.

Sama nauczyłam się szybko czytać przez przekorę. Poszłam na kurs, kiedy byłam dziennikarką radiowej Trójki. Pomyślałam, że to dobra okazja, żeby wszystkich przestrzec przed hochsztaplerami, którzy wyciągają od ludzi pieniądze obiecując w zamian cudowne umiejętności. Z takim nastawieniem rozpoczęłam zajęcia.

Test początkowy mojej prędkości czytania nie wypadł najgorzej - czytałam ok. 500 słów na minutę (Polacy zwykle czytają ok. 200). Po sześciu tygodniach ćwiczeń z trenerem i w domu zrobiono mi kolejny test. Nie mogłam uwierzyć - czytałam 2 500 słów na minutę! Nic nie wyszło z mojego chytrego planu ujawnienia naciągaczy - metoda zadziałała i to w sposób niewiarygodny. Jak? Wszystko zaczyna się od głowy, a dokładniej od mózgu.

Czy zdarzyło się, że kiedy czytaliście jakiś tekst, nagle przypominaliście sobie, jak wspaniale było na wakacjach? Albo łapaliście się na tym, że nic nie pamiętacie z tego, co przed chwilą przeczytaliście? Tak się dzieje, kiedy informacje do mózgu biegną zbyt wolno. Po to, aby skupić się i dobrze pracować, nasz mózg musi dostawać informacje z prędkością co najmniej 500 słów na minutę. Polacy zazwyczaj nie przekraczają w czytaniu prędkości 200 słów na minutę. Trudno się dziwić, że głowa zamiast starać się zrozumieć to, co czyta, buja w obłokach. Jedyną metodą, żeby temu zapobiec jest zwiększenie prędkości, z jaką dostarczamy informacje do mózgu.

Większość z nas czyta, powtarzając sobie po cichu w myślach poszczególne słowa. To także nas spowalnia. Co ciekawe, w życiu - poza czytaniem - nigdy nie stosujemy tego powtarzania. Nikt z nas, kiedy widzi autobus, nie mówi sobie w myślach, że widzi autobus, po to, żeby zrozumieć na co patrzy. To, że powtarzamy w myślach spowodowane jest złymi nawykami z dzieciństwa. Kiedy uczyliśmy się czytać w podstawówce, pani, żeby sprawdzić, czy znamy literki kazała nam czytać na głos.

Pozbycie się tego nawyku zajmuje niestety bardzo dużo czasu. Wymaga też ogromnej pracy i wysiłku, bo trudno jest nagle przestać robić coś, co robiło się kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

Ważne jest też to, w jaki sposób patrzymy na tekst. Żyjąc w ciasnych pomieszczeniach, w zamkniętych przestrzeniach przyzwyczailiśmy się nie sięgać wzrokiem zbyt daleko. To samo robimy w czytaniu. Patrzymy na jedno słowo, potem na drugie, potem na trzecie, itd. A nasze pole widzenia jest ogromne, wynosi ok. 180 stopni! Dlaczego nie wykorzystywać go przy czytaniu? Powiększając pole widzenia możemy jednym spojrzeniem objąć dwa, potem kilka wyrazów, a potem nawet kilka linijek tekstu. I to bez żadnej szkody dla rozumienia tego, co czytamy.

W czytaniu bardzo przydaje się własny palec. Lepiej co prawda użyć ostro zatemperowanego ołówka, ale jeśli akurat nie mamy go pod ręką, to może być i palec. Palec w czytaniu jest wskaźnikiem. Nasze oko wcale nie przesuwa się równo po tekście, kiedy czytamy. Lubi sobie poskakać. A to numer strony sprawdzi, a to na margines wyjedzie, czasem nawet poza książkę, na blat stołu. Lubi też wrócić do przeczytanego wcześniej wyrazu, bo np. był napisany dużą literą, a to dla oka atrakcyjna odmiana. Zamiast więc płynnie przesuwać się po wyrazach, nasze oko błądzi. Potrzebuje drogowskazu, żeby się więcej nie gubić. I właśnie takim drogowskazem jest wskaźnik. Pokazuje oku jego drogę, a ono posłusznie za nim podąża, już nigdzie nie zbaczając. Samo używanie wskaźnika znacznie przyspiesza naszą prędkość czytania. A jak dodać do tego jeszcze większe pole widzenia i brak powtarzania w myślach, to robi nam się całkiem niezła prędkość, np. 2 000 słów na minutę.

Takie czytanie jest potrzebne nie tylko do bicia rekordów. Chociaż prędkości jakie osiąga się na zawodach w czytaniu są niewyobrażalne. Zapisany w Księdze Guinnessa światowy rekord czytania wynosi 30 000 słów na minutę (to mniej więcej 100 stron tekstu w minutę). Ustanowiła go amerykańska studentka, której dłużej niż przeczytanie strony zajmowało odwrócenie kartki. Czytała więc z ogromnego monitora, na którym tekst był przesuwany w takim tempie, że nikt z nas nie zdążyłby rozpoznać nawet pierwszej litery wyrazu.

Aż tak ogromne prędkości nie są oczywiście potrzebne w codziennym życiu, ale szybkie czytanie doceniają wszyscy, którzy ścigają się z czasem.

W tej chwili, kiedy informacje zalewają nas z każdej strony, kiedy konkurencja jest tak ogromna, kiedy w każdej chwili może się okazać, że ktoś jest lepszy od nas i to właśnie on będzie teraz pracował na naszym stanowisku, umiejętność szybkiego przyswajania informacji jest niezbędna. Szybkiego czytania uczą się i uczniowie, i studenci, i dziennikarze, i biznesmeni, i prawnicy, i lekarze, i księgowe, i nauczyciele, i mnóstwo innych ludzi, którzy muszą szybko i dużo umieć lub po prostu chcą mieć więcej czasu dla siebie, albo ścigają się z konkurencją. Cóż, takie czasy.

Uwaga:
Tekst autorski. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie, przedrukowywanie i inne formy wykorzystywania bez zgody ArtLOOK Public Relations zabronione.
ART LOOK
www.artlook.pl
Niniejszy tekst pochodzi z witryny Korba.pl
Adres: http://studia.korba.pl
Tekst został umieszczony w witrynie WSTI za zgodą ArtLOOK Public Relations.